poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Treningi, czyli jak to Pain zatroszczył się o nas

 Gdy byłyśmy już zbyt zmęczone by zrobić cokolwiek zauważyłyśmy polanę. Rosły na niej maki. Jak stałyśmy, tak padłyśmy na ziemię. Cdn.
*********************************************************************************************
                                                                                       ************
                                                                                            Narrator           
                                                                                        ***********
Deidara usiadł ciężko do stołu i już miał się zabrać za śniadanie, gdy Lider powiedział
- Deidara idź po dziewczynki - blondyn ziewnął, ale wiedział, że gdy Pain patrzy takim wzrokiem to znaczy, że nie ma sprzeciwu. Zwlókł się z krzesła i poszedł w stronę korytarza. Tuż przy drzwiach poczuł, że coś jest nie tak. Nie słyszał nic i to właśnie go niepokoiło. Otworzył drzwi, a jego oczom ukazał się pokój całkiem pusty, z otwartym oknem.
-Eeeeemmm.....Liderze? Mamy problem! Jakby to powiedzieć......Uciekły! - Deidara usłyszał huk przewracanego krzesła i sekundę potem pojawił się przy nim Pain
-CO ZROBIŁY?!?!?!
- U...Uciekły - wymamrotałem
- Konan! Chodź tu! - Zanim zdążyłem mrugnąć dziewczyna pojawiła się tuż obok Lidera
- O co chodzi?
- Dziewczyny uciekły - powiedział Pain z trudem powstrzymując gniew
- Oh. Jaki to ma związek ze mną?
- Ty i Deidara polecicie ich poszukać,  nie mogły uciec daleko.
- Biorąc pod uwagę ile miały czasu śmiem twierdzić, że uciekły jednak daleko - mruknąłem oddalając się od Paina
- Coś mówiłeś Deidara?!
- Nie Liderze! - Zawołałem i wyszedłem na dwór razem z Konan. Utworzyłem ptaka z gliny, a niebieskowłosa rozwinęła swoje papierowe skrzydła. Obydwoje wzbiliśmy się w powietrze.
                                                  ******************
                                                    Jakiś czas później
                                                  ******************
Westchnąłem.
- Konan widzisz je Gdzieś?! - Zawołałem do swojej towarzyszki.
- Nie! A ty?!
- Też nie! - Spuściłem wzrok i zauważyłem polanę pełną czerwonych kwiatów, a na niej dwie leżące postacie - Hej, czy to nie nasze zguby?! - też spojrzała w dół.
- To one! Lądujemy! - zanurkowała, a ja za nią. Wylądowaliśmy na polanie pełnej maków. Zmarszczyłem brwi
-Czy to są maki? - Konan kiwnęła głową i zasłoniła nos rękawem płaszcza. Zrobiłem to samo, kucając obok dziewczynek i zbadałem ich puls.
- Dzięki Bogu. Żyją, ale ich puls jest słaby - wstałem - Trzeba je natychmiast stąd wziąć - dziewczyna kiwnęła głową. Pomogła mi przenieść Wikę i Mery na mój twór. Chwilę później ponownie wzbiliśmy się w powietrze.
                                                          *********
                                                            Marysia
                                                         *********
- Mery! Mery! Karaluch do cholery jasnej! - poczułam mocne uderzenie w policzek i zleciałam z łóżka.
- Ał...- mruknęłam jeszcze zaspana, masują bolące miejsce. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Wikę z rękami skrzyżowanymi na piersiach i patrzącą na mnie z góry.
- No. Nareszcie się obudziłaś. Już się bałam, że będę zmuszona iść po wiadro zimnej wody.
- Gdybyś to zrobiła zabiłabym cię..- mruknęłam ponownie, wdrapując się z powrotem do łóżka. Ni minęła sekunda, a znowu leżałam na podłodze pocierając tyłek tym razem.
- Ała! Za co? ;-;
- Leniu Karaluchowaty nie ma spania! - Wika postawiła mnie na nogi. Zdmuchnęłam kosmyk włosów z twarzy.
- Czemu...? - ziewnęłam. Szczur przewrócił oczami
- To będzie trudne. Idziemy       Na      Śniadanie     Bo     Jestem     Głodna   - powiedziała wyraźnie i bardzo powoli.
- Acha....- znowu ziewnęłam.
- Więc idziemy czy nie?
- Ok - okazało się, że spałam w ubraniu, więc od razu poszłyśmy do kuchni (tak wg czy ktoś zauważył, że już drugi raz w tym rozdziale ktoś idzie zjeść śniadanie? XD dop.aut.). Przy stole siedział jedynie Pain i lustrował nas wzrokiem. Posłałam Wice spojrzenie ,, Nadal jesteś głodna? ;-;" Nic mi nie odpowiedziała tylko usiadła na krześle naprzeciwko Paina. Westchnęłam cicho i usiadłam obok niej.                           
- Moje drogie swoim ostatnim wybrykiem pokazałyście jak bardzo jesteście nieposłusznie
- Hola, hola Panie Kolczyki Na Całej Twarzy kto Panu pozwolił nazywać nas ,,moje drogie" ?! - zawołałam - Więzisz nas tu wbrew naszej woli a potem jeszcze nazywasz nas ,,Moje drogie"?! To już psychodela i pedofilia! - wstałam. Wika położyła mi rękę na ramieniu
- Mery siadaj - powiedziała
- Nie!
- Karaluch do cholery masz usiąść albo we śnie zetnę ci włosy rozumiesz?!  - zawołała, a ja spojrzałam na nią ze strachem - A teraz   u s i ą dź. - Sztywna jak patyk usiadłam powoli na krześle nie spuszczając zimnego wzroku z Paina.
- Jak już mówiłem...Swoim ostatnim wybrykiem okazałyście skrajne nieposłuszeństwo,a przy tym skrajną głupotę. Nie pomyślałyście co się mogło stać, gdyby ktoś was tam znalazł?! Zwłaszcza, gdyby był to Jinchuriki?! Nie pomyślałyście! - Lider wstał gwałtownie, a ja skuliłam się pod wpływem jego krzyku. Pain wziął kilka głębokich wdechów - Z zaistniałą sytuacją postanowiłem, że od tej pory codziennie będziecie ćwiczyły swoje umiejętności - uniosłam lekko rękę
- Um...Liderze..Jest taki mały problem...
- My nie mamy żadnych umiejętności! - wtyrtoliła się w pół mojego zdania Wika. Pain westchnął
- W takim razie będziecie się uczyć od podstaw. Treningi będą odbywały się poza naszą kryjówką, więc będziecie musiały być ostrożne. Waszą trenerką będzie Konan, ewentualnie ktoś będzie ją zastępował - Lider wstał i skierował się w stronę drzwi - Acha, zapomniałbym. Treningi zaczynają się o godzinie 11:00 - 17:00. To już tyle żegnam - powiedział na odchodnym wychodząc.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tia, teraz wszyscy fani moich wypocin będą piszczeć ze szczęścia, że jest nowa notka.  Postaram się dodawać notki częściej, skoro są wakacje, a ja mam do was Czytelnicy jeszcze jedno ważne pytanie : Czarne włosy i niebieskie/szare oczy, czy blond włosy i zielone oczy?  Odpowiedzi piszcie w komentarzach! Ja pozdrawiam serdecznie Szczura, Chomika i Mrówę, z którymi udało mi się nie przespać 35 godzin!
Wasza Autorka
HinataKicałka

1 komentarz: