wtorek, 2 sierpnia 2016

Pierwsze Starcie z Konochą

...Tak Szczur to jest ta notka jeśli chcesz wiedzieć...Ta z mojego zeszytu...Nevermind...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                       ***********
                                                           Marysia
                                                       **********
Padłam na trawę zmęczona. Była dopiero 13, a ja już padałam ze zmęczenia. Tak, wiem po tygodniu tej mordowni powinnam była się przyzwyczaić...Ale to trudne wiecie?...Te treningi zaczęły się tydzień temu, tuż po naszej ucieczce. 11:00 - 14:00 mamy lekcje taijutsu (walki wręcz, kung-fu, judo,  akido, czy jak tam chcecie sb to nazywać dop.aut.) potem mamy godzinny odpoczynek i 15:00 - 17:00 uczymy się rzucać kunai'ami. Czy po tygodniu zmagania się z tą mordownią czuję się silniejsza?
.......Nie.
A wiecie czemu? Bo to mordęga.
Wracając do opowieści.
Padłam na ziemię. Konan kucnęła obok mnie.
- Hej Mery wstawaj - w odpowiedzi jęknęłam. Konan nie zrażając się chwyciła mnie za ręce i uniosła do góry - Jeszcze godzinka i będziesz mogła odpocząć - spojrzałam na nią
- To sama wykminiłam - puściła moje ręce, a ja przeciągnęłam się - Tylko to jest okropnie męczące!
- Ale przyznaj, że dużo się dowiedziałaś Karaluch - wtrąciła się Wika
- Acha. Dowiedziałam się tylko jak bolą poszczególne ataki - mruknęłam. Szczur wyszczerzyła się do mnie.
- Dokładnie! Zwłaszcza, że połowę bólu zadałam ci ja! - zaśmiała się, a ja razem z nią - Dawaj Mery, jeszcze godzina i odpoczniesz!
- Ok...Ale masz mnie więcej nie bić jasne?! - ze śmiechem wróciłyśmy do ćwiczeń
                                                              ***************
                                                                Podczas przerwy                
                                                              ***************
Westchnęłam z ulgą i upadłam na trawę. Szczur postawił mi nogę na brzuchu
- Tylko mi tu nie zaśnij Karaluch!
- Nie śpię ślepoku...- strzepnęłam nogę Wiki ze swojego brzucha i wstałam - Idę się przejść, idziesz ze mną? - Pukpuk pokręcił głową
- Nie idę coś zjeść. Jak wrócisz to będziemy oglądać Kaichou-wa Maid Sama?
- Jasne. ok ja idę - powiedziałam idąc w las - Acha, powiedz Liderowi, że wyszłam!
                                                             ************
                                                                   W lesie
                                                              ************
Szłam sobie ścieżką i rozglądałam się dookoła. Zawsze lubiłam lasy. Jest w nich tak cicho i słychać przyrodę...Zaczęłam cicho nucić pewną piosenkę. Szłam tak sobie pewien kawałek i nie nie zgubiłam się, bo raz w ramach treningu Pain pokazał nam okolicę. Stanęłam gwałtownie. Coś poczułam...I to chyba nic dobrego...
                                                                     ********
                                                                        Naruto
                                                                     ********
Gwałtownie stanąłem. Coś poczułem. Jakąś moc, która przyciągała Kuramę. ( XD Nagle przypomniał mi się Kurama piosenkarz. Szczur wie o co chodzi XDD dop.aut.)
- Naruto? Wszystko ok? - zapytała Sakura także stając
- Coś poczułem...Coś dziwnego...
-Hm..- Kakashi zamyślił się - Co masz na myśli?
- Coś przyciąga do siebie Kyubiego sensei.
- Może lepiej to omińmy...- powiedziała Sakura
- Ja myślę, że powinniśmy to sprawdzić - odezwał się Sasuke, a Kakashi sensei kiwnął głową
- Zgadzam się z Sasuke, powinniśmy to sprawdzić - powiedział Jonin - A co ty sądzisz Naruto?
- Może lepiej będzie jak to sprawdzimy - powiedziałem po namyśle i skoczyłem na drzewo - W tę stronę.
                                                                 ***********
                                                                     Marysia
                                                                 ***********
Chyba lepiej będzie jak oddalę się od tego czegoś. Odwróciłam się i najpierw powoli, a potem szybciej zaczęłam uciekać w przeciwną stronę. Nie wiedziałam, że właśnie popełniłam jeden z największych błędów w życiu. ( zaczęłam uciekać w przeciwną stronę zamiast prosto do kryjówki)
Biegłam, ale to coś zbliżało się nieuchronnie. Cała zmachana dobiegłam do jeziora. Pamiętałam o czym mówił mi Pain "Widzisz to jezioro? Nie wchodź do niego. Dużo osób chodziło po nim za pomocą chakry i nie jestem pewny co może ci się stać, więc na wszelki wypadek nie testuj tego ok?" Stanęłam koło mola i poczułam, że "coś" się zbliża. Obróciłam się i moim oczom ukazała się drużyna 7. Na czele biegł Naruto, za nim Kakashi i Sasuke, a Sakura na końcu. Zatrzymali się w odległości ok. 3 metrów ode mnie. Przebiegłam wzrokiem po nich i po okolicy. Gdyby udałoby mi się ich wyminąć uciekłabym. Czemu nie chcę się z nimi spotkać? Proste. Miałam na szyi naszyjnik z czerwoną chmurą, znakiem Akatsuki. Szybko schowałam go pod bluzkę tak, że na widoku został tylko wisiorek z kłem. Wzięłam głęboki oddech i zapytałam
- Kim jesteście i czego ode mnie chcecie? - Kakashi szepnął coś ze zdumieniem do Naruto, a ten potwierdził ruchem głowy nie spuszczając wzroku z mojego naszyjnika (tego z kłem). Sakura zachichotała cicho
- Naruto jesteś pewien, że to jest ta cała "moc" ? Przecież to zwykła dziewczynka. Ona nie posiada nawet chakry! - Naruto nie odpowiedział, a Sasuke zmrużył oczy
- Schowałaś coś pod bluzką. Co to było?
- Na pewno nic co by mogło cię zainteresować - odparłam ściskając wisiorek z kłem. Milczał, ale przyglądał mi się z uwagą. Zwróciłam wzrok na Kakashiego - Moglibyście dać mi przejść? Moja przyjaciółka na mnie czeka - Jonin przez chwilę nic nie mówił, a potem powiedział
- Oczywiście, trafisz sama? - Naruto spojrzał na niego zdziwiony
- Co? Sensei żartujesz sobie? Nie możemy jej tak puścić!
- Naruto nie widzisz, że to zwykłe dziecko? Zostaw ją w spokoju i wracajmy.- gdy przechodziłam obok niego podstawił mi nogę przez co mój wisiorek z chmurą wysunął się spod bluzki. Zauważył go i jego oko (nwm czy wypada napisać oczy XD dop. aut.) rozszerzyło się ze zdziwienia. Upadłam na twarz. Szybko podniosłam się i zaczęłam biec, ale Sasuke zagrodził mi drogę. Kakashi, Sakura i Naruto odcięli mi inne drogi ucieczki. Byłam osaczona. Powoli zaczęłam się cofać i rozglądać za jakąś sposobnością wyrwania się z tej jakże niewygodnej sytuacji.
- Nie wiedziałem, że Akatsuki rekrutuje tak młode osoby...W dodatku bez chakry - powiedział Sasuke
-Oh zamknij się Sasuke - powiedziałam - Co macie zamiar ze mną zrobić? Zabić? Przesłuchać? - ciągle cofałam się aż doszłam do krawędzi mola - Torturować? Szczerze nie macie dowodu, że przynależę do Akatsuki. Taką przywieszkę może nosić każdy - Kakashi zbliżył się do mnie i głos lekko mi zadrżał - Ch-chyba jak nie macie dowodów nie możecie mnie aresztować - był metr ode mnie  - N- nie podchodź! - wrzasnęłam przestraszona. I uwaga nadchodzi czas na drugi z moich największych błędów w życiu. Odwróciłam się i wskoczyłam do wody. Głupota nie? Nie wiem nawet co sobie myślałam, ale byłam przestraszona. Pod wodą połknęłam jej trochę. Kolejny błąd na Liście Największych Błędów Życiowych Marii Wnuk. Zaczęłam płynąć. Bałam się wynurzyć ale brakowało mi powietrza. Wybitnym pływakiem to ja nie jestem, więc wnioskuję, że przepłynęłam co najwyżej parę metrów zanim z braku powietrza zemdlałam.
                                                        ******************************
                                                             Jeden brak przytomności później
                                                         ******************************
Ok stwierdzenie nr 1. Jestem w łóżku
2. Jestem o dziwo sucha
3. Ktoś się nade mną pochyla
Otworzyłam oczy i zobaczyłam różowe włosy Sakury. Uśmiechnęła się i wyprostowała. Usiadłam na łóżku. Biało, biało jak w szpitalu.  ...  Zaraz. Ja jestem w szpitalu. -.- Sakura podała mi moje okulary nadal nic nie mówiąc. Chciałam powiedzieć ''dzięki" ale nie mogłam. Ruszałam ustami, ale nie wydobywał się z nich dźwięk. Dziewczyna zmarszczyła brwi
- Nie możesz mówić? - pokiwałam głową - ...Chyba wiem co zrobić ale to trochę potrwa - powiedziała odchodząc od mojego łóżka.  W drzwiach stanął Kakashi.
- O, widzę, że obudziłaś się - podszedł do mojego łóżka i oparł się dłońmi i oparcie - Jak się nazywasz?
- Sensei ona nie może mówić - odezwała się Sakura podając mi kartkę i długopis - Jeśli będziesz chciała coś powiedzieć po prostu to napisz ok?- kiwnęłam głową i napisałam
- ''Jestem Marysia"  - Kakashi skinął głową
- Dobrze Marysiu. Odpowiedz mi na jedno pytanie: Pracujesz dla Akatsuki? - zawachałam się. Z jednej strony nie pracowałam dosłownie dla Akatsuki. Z drugiej strony bałam się skłamać i bałam się co mogliby mi zrobić, gdybym powiedziała prawdę. Kakashi przypatrywał mi się intensywnie.
- "Mój wisiorek skłonił cię do zadania tego pytania?" - westchnął.
- Widzę, że grasz na zwłokę - zamarłam -Zastygłaś, bo nie spodziewałaś się, że znam prawdę. Sakura, mogłabyś wyjść na chwilę? - Dziewczyna kiwnęła głową i zniknęła za drzwiami - Wiem, że pracujesz dla Akatsuki. Jeszcze nie zrozumiałem dlaczego, ale to nie pozostanie długo tajemnicą. Wiem także, że grasz na zwłokę, ponieważ nie wiesz co możemy ci zrobić. Słowem boisz się skłamać, ale także boisz się powiedzieć prawdę - Zachichotałam cicho ( a przynajmniej starałam się)
- "Widzę, że mnie przejrzałeś. I co teraz? Zabijesz mnie? Wydasz strażom? Będziesz torturował? Nie jesteś taki i ja o tym wiem. Masz serce. Nie chcesz zabić kolejnej małej dziewczynki prawda?" - Teraz to on zastygł, a ja uśmiechnęłam się pod nosem - " Pod niektórymi względami jestem do niej podobna prawda? Brązowe włosy, takie same oczy..." 
- Nie jesteś do niej podobna w żadnym względzie - powiedział chłodno Kakashi
-"...Twoja decyzja" - byłam śmiertelnie zmęczona, więc nie zważając na Kaszalota odłożyłam kartki, długopis i okulary i  zasnęłam
                                                             ****************
                                                                 Następnego dnia
                                                              ****************
Obudziłam się i zobaczyłam, że na krześle obok mojego łóżka siedzi czarnowłosy chłopak z aparatem. Od razu poderwałam się do pozycji siedzącej.
- "Co ty tu robisz i kim jesteś?!" - Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony
- Jestem Usui. Usui Yamato. A ty?
- ''Co cię to obchodzi zboczeńcu z aparatem?! Co ty tu wg robisz?!"
- Wyglądasz tak słodko kiedy śpisz, że musiałem zrobić ci zdjęcia ( Szczur i Mrówa chyba złapią aluzję o młodszej siostrze, pamiętacie? XDD dop.aut.). Zarumieniłam się lekko i wstałam.
- "Wynocha! Zboczony kosmito!" - Usui uśmiechnął się. Pociągnęłam go za rękę, ale, że dopiero co wstałam po tak długim odpoczynku zachwiałam się i upadłam. Przygotowałam się na spotkanie z ziemią, gdy poczułam, że ktoś mnie łapie i przytula. ( X3 dop.aut.) Zarumieniłam się całkiem i odepchnęłam go od siebie.Spuszczając głowę wyrzuciłam go z pokoju i oparłam się o drzwi wzdychając. Zboczony kosmita. Pomyślałam potrząsając głową i wróciłam do łóżka.
                                                        ************************
                                                           Tymczasem u Szczura
                                                        ************************
Wpadłam jak burza do biura Paina i uderzyłam dłońmi o blat biurka.
- Jakieś wieści o Mery? - spojrzał na mnie znad kartek
- Konan i Deidara starali się ją znaleść, ale zniknęła bez śladu - wtedy drzwi biura otworzyły się ponownie i stanął w nich Deidara
- Liderze znaleźliśmy jej trop!
                                                            *************
                                                             Chwilę później
                                                             *************    
Deidara stanął na skraju lasu i pokazał nam ślady Mery.
- Szła tą ścieżką, a potem ni z tąd ni z owąd zaczęła biec przez busz. Kolejne ślady znaleźliśmy nad jeziorem. Zauważyliśmy, że ktoś ja otoczył. Były to cztery osoby. 3 mężczyzn i jedna kobieta, bo miała buty na obcasie. Otoczyli ją na molu, a potem zanieśli gdzieś - mówił Deidara prowadząc ich nad jezioro - Konan właśnie bada dokąd prowadzą te ślady i powinna tu być za chwilę - spojrzałam w niebo
- Chyba już jest!  - pokazałam ręką nurkujący w naszą stronę punkt. Dziewczyna wylądowała obok nas - Jakie masz wieści Konan? - zapytałam z przejęciem
- Ślady prowadzą do bramy Konochy, dalej nie odważyłam się lecieć.
- Konocha! - zawołałam - Nie spodziewałam się tego. Czemu ją porwali?
- Nie wiem - odpowiedział Pain
- Za to ja wiem kto pójdzie ją uratować - powiedziałam. Wzrok wszystkich obecnych spoczął na mnie - Wy macie płaszcze Akatsuki, a ja tylko ten mały wisiorek. Poza tym wasze twarze znają, a mojej nie.
- Ale Wika, jeśli zorientują się, że należysz do Akatsuki.. -zaczął Deidara ale przerwałam mu
Jeśli mnie złapią.Poza tym tu chodzi o ratunek Mery Do jasnej cholery! ( zrymowało mi się XD dop. aut.) Pain kiwnął głową
- Myślę, że to dobry pomysł ( mam deja vu, a wy? już w tym rozdziale ktoś coś mówił i jego mentor się z tym zgadzał O.o dop. aut.)
- Zgadzam się z Liderem - powiedziała cicho Konan
- No to wracajmy i jak najszybciej przygotujmy mnie na tę wyprawę!
                                               *****************************
                                                 Tymczasem Mery już się obudziła
                                                ****************************
Leżałam na łóżku i gapiłam się bezmyślnie w sufit, aż nie przeszkodził mi dźwięk otwieranych drzwi. To była jedna z pielęgniarek. Usiadłam i spojrzałam na nią pytająco.
- Przepraszam za Usui'a. To mój siostrzeniec i czasem przyprowadzam go do pracy...
- " Nic nie szkodzi, tylko mnie trochę wkurzył nic więcej" - Uśmiechnęłam się do niej. Ta jeszcze raz przeprosiła i wyszła. Wstałam i podeszłam do okna. Zauważyłam, że moi porywacze wchodzą do budynku. Świetnie. Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać o Usui'u. Zarumieniłam się na wspomnienie mojego upadku. Czemu ja wg myślę o tym zboczonym kosmicie? Nie wiem. Usłyszałam otwierające się drzwi i pokój wypełnił zapach truskawek. Usiadłam na łóżku, zauważając, że Sakura trzyma w rękach małą miseczkę, która wydzielała ten zapach.
- Witaj Marysiu - podała mi miseczkę. Spojrzałam na nią podejrzliwie - To lekarstwo - przytknęła mi miskę do ust i wypiłam łyk. Trzeci błąd na naszej LNŻBMW. Pachniało truskwakami, ale samkowało jak tran z żołądku rekina. Próbowałam to wypluć ale Sakura zatkała mi usta ręką. Zaczęłam się szarpać, ale w końcu to połknęłam. Dziewczyna zdjęła rękę z moich ust, a ja wyplułam resztki lekarstwa.
- Ble! Ochyda! - zorientowałam się, że mogę mówić - Co chcecie mi teraz zrobić? - Kakashi nawer nie uraczył mnie odpowiedzią tylko chwycił mnie za rękę i postawił na nogi. Wyszliśmy z pokoju i doszliśmy do wyjścia . Kaszalot wypisał mnie w recepcji, a ja zauważyłam Usui'a. Posłałam mu wystraszone spojrzenie. Gdy już Kakashi skończył wypełniać formalności chwycił mnie mocno za rękę i wyprowadził z budynku.
- Gdzie mnie zabieracie?! - zawołałam przestraszona,a w odpowiedzi Jonin zacisnął rękę mocnije na moim nadgarstku. Doszliśmy do jakiegoś domu i wtedy puścił mnie na chwilę. To była moja szansa. Miałam się wkrótce przekonać, że innej nie miałam. Nagle puściłam się biegiem i odepchnęłam Sakurę na bok. Biegłam i już widziałam bramę, jednak pościg był coraz bliżej. Przebiegłam przez bramę, gdy nagle Kaszalot teleportował się tuż obok mnie i podłożył mi nogę. Zaliczyłam bliskie spotkanie z glebą. Przeturlałam się jeszcze kilka razy, ale wstałam i próbowałam biec dalej. Potknęłam się o jakiś korzeń i znowu się wywaliłam. Wstałam chwiejąc się. Poczułam, że Kakashi jest tuz za mną i chwyta mnie za bluzkę. Zaczęłam szlochać. Tak blisko wolności, a jednak tak daleko! Osunęłam się na kolana, a Kaszalot puścił mnie.
-Dlaczego?! - zawołałam płacząc i obróciłam się żeby spojrzeć mu w oczy. Za późno zorientowałam się, że odsłonił sharingan. Zasnęłam.
                                                        **********************
                                                         ...Nwm co napisać później
                                                        **********************
Obudziłam się przywiązana rękami do słupa, o którego opierałam się plecami. Byłam też do niego przywiązana sznurem na brzuchu. Zaczęłam się szarpać, gdy usłyszałam głos
- To nic nie da - zdmuchnęłam włosy z twarzy
- Chcecie mnie torturować? - zapadła cisza
- Tak. Sasuke! Zajmij się nią. - usłyszałam głos zamykanych drzwi. Rozszerzyłam oczy ze strachu. Zostawili mnie sam na sam z Sasuke...? Spuściłam głowę i zaczęłam szlochać. Starałam się jej nie podnosić, ale z czasem miałam chęć się poddać. Chciałam po prostu wrócić do domu...Zaczęłam powoli podnosić głowę, gdy usłyszałam huk i wszystko przesłonił biały pył. Ku swojemu zdziwieniu zobaczyłam Wikę stojącą przede mną, a obok niej stał Usui.
-Wika? - spytałam zdziwiona
- Nie kurna Święty Mikołaj - odparła sarkastycznie - Nie ma czasu na gadanie. Usui idź jej pomóż, ja się zajmę naszym Czarnuszkiem - powiedziała odwracając się. Gapiłam się na nią zdumiona. Usui kucnął przy mnie i zaczął przecinać moje sznury.
- Dzięki..Usui..- Powiedziałam cicho lekko czerwona. Wstałam i rozciągnęłam się. Zauważyłam, że Sasuke leży bez przytomności na ziemi. Szczur podbiegł do mnie
- Mery szybko uciekamy, zanim odzyska przytomność - usłyszałam głosy zza drzwi i przytaknęłam
- No lepiej się stąd zmywajmy - powiedziałam chwytając Pukpuka za rękę ta powiedziała
- Usui prowadź! - Biegłyśmy za chłopakiem tajnymi uliczkami aż w końcu znaleźliśmy się przy bramie.
- Dzięki Usui - powiedziałam - Gdyby nie ty nie wiem co by mi zrobili. Nie lubię być dłużna, więc co chciałbyś w zamian? - Szczur chrząknął znacząco, ale ja ja olałam patrząc na Usui'a. Ten zamyślił się na chwilę.
- Wiesz co Usui? Może spotkamy się potem i to omówimy. Co powiesz na to duże jezioro w środku lasu? - wtrąciła się Wika. On skinął głową i poszedł sobie. Spojrzałam na Pukpuka
- Szczur idziemy do domu nie?
- Idziemy do domu  - przytaknęła Wika
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejna dawka moich wypocin na blogu, który czytają tylko moje przyjaciółki ;-;, ale cieszę się, że ze mną są. Tak specjalnie za pomocą telefonowego głosowania udało mi się wymyśleć Usui'ego. X3 Dzięki Chomikowi i Mrówie i pozdrawiam Arka ( Chomik wie o kogo chodzi) wasza Autorka Hinatakicałka

2 komentarze:

  1. Coś mi mówi, że będę musiała zrobić na tobie małe pranie mózgu...nocia fajna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, zrobiłam ci długą notkę to się ciesz, a nie jakimś praniem mózgu mi grozisz ;-;

      Usuń