Wzięłam się w garść i otworzyłam drzwi do kuchni
-KTO WLAŁ MI DO SZAMPONU NIEBIESKĄ FARBĘ DO WŁOSÓW?!?!?!?!??!?!?!?!??!??!!??!?!
- Wika?
-Mery?
*********************************************************************************
- Wika? Co ty tu robisz?- zapytałam z niedowierzaniem
-Mogę się Ciebie spytać o to samo. Odkąd tu jesteś?
- Od wczojarszego wieczoru. A ty?
-Od trzech miesięcy.
-Trzech miesięcy?!?!?! Jak to? Przecież trzy miesiące temu....- urwałam. Wszystko nagle zaczęło się układać. Zaginięcie Wiki 3 miesiące temu, drzwi , do których nie wolno mi zaglądać. To oczywiste!-Zaraz, sekundę. Skoro ty tu jesteś, to dlaczego ja też tu jestem?
-Właśnie!- obie odwróciłyśmy się do Lidera- Co to ma znaczyć?
- Już wyjaśniam. Otóż zanim pojawiłaś się ty - Pain wskazał palcem mnie- Była tu tylko Wiktoria. Lecz po pewnym czasie zniknęła. W sensie, że uciekła. Wtedy cię sprowadziliśmy. I wtedy także Hidan i Kakuzu ją znaleźli. Ale nie byliśmy pewni jak zareagujesz kiedy ją zobaczysz, więc ukryliśmy Wiktorię w jej pokoju.
- Powiedziano mi- przerwałam Painowi spoglądając na Deidarę- że to schowek na miotły
-Tak. Musieliśmy zrobić wszystko by ukryć ją przed tobą, bo nie wiedzieliśmy jak zareagujesz. Ale teraz widzę, że twoja reakcja jest zupełnie odwrotnia, więc nie widzę przeszkody byście zamieszkały w jednym pokoju.
-Tak! - krzyknęłyśmy jednocześnie
- To ja lecę się spakować! - zawołałam
- A ja lecę ci pomóc! - Zawołała Wika i obydwie pognałyśmy do pokoju Konan wziąć moje rzeczy.
*****************
Jakiś czas później
*****************
Razem z Pukpukiem byłyśmy obładowane torbami, gdy nagle przed nami wzrósł Hidan.
- Dobra dziewczynki, jako iż wiszę Kakuzu dużo kasy, to dacie mi jedną z tych toreb po dobroci, albo użyję siły.
Spojrzałyśmy po sobie z Wiką i powiedziałam
- Dobra Hidan, albo zejdziesz nam grzecznie z drogi, albo użyjemy siły- Szarowłosy parsknął śmiechem
- Co takie małe dziewczynki mogą mi zrobić?
************
Pain
************
Siedziałem w moim gabinecie i przeglądałem zdjęcia rzeczy Marysi. Wtem zobaczyłem coś niepokojącego, ale usłyszałem hałasy.
Uderzenie. Potem kolejne. Potem seria uderzeń. Cisza. Cięcie. Taśma. I znowu cisza. Kroki. Drzwi na końcu korytarza trzasnęły. Znów kroki. Szuranie. Drzwi przy moim gabinecie otworzyły się i ktoś coś tam wrzucił. Upadek brzmiał jak worek kartofli. I jeszcze raz kroki. Kolejny raz drzwi na końcu korytarza trzasnęły. Głucha cisza. Zaintrygowany wstałem i wyszedłem. Na korytarzu ani żywej duszy. Postanowiłem sprawdzić drzwi od pokoju dziewczyn. Otworzyłem je i moim oczom ukazał się taki widok: Wika i Mery leżały w tej samej pozycji, czytały te same książki. Równocześnie obróciły głowy mając na twarzach miny niewiniątek. Teraz wiedziałem na pewno, że coś zrobiły. Omiotłem wzrokiem ich pokój, ale nie zauważyłem nic podejrzanego. Jeszcze raz spojrzałem na,, niewiniątka". Poszedłem zbadać drzwi przed moim gabinetem. O ile się nie mylę ( a przecież nigdy się nie mylę! Jestem bogiem przyjmij to do wiadomości!) to pokój Hidana. Miałem rację ( jak zwykle) otworzyłem drzwi mówiąc
-Hidan masz 3 sekundy, żeby odłożyć to co teraz robisz i przyjść do mojego gabinetu, zrozumia..... Hidan? - na środku pokoju leżało bezgłowe ciało. Wróciłem do pokoju podejrzanych i zapytałem
- Dziewczyny gdzie jest jego głowa?-spojrzały na mnie swoim ,, nic nie wiedzącym" wzrokiem.
-Czyja głowa?
- Nie udawajcie głupich, wiem, że mu coś zrobiłyście.- Mery wymamrotała pod nosem coś obraźliwego.
**************
Wika
*************
Posłałam Mery spojrzenie,, kurcze nakrył nas co teraz?". Ona odpowiedziała mi spojrzeniem,, nie martw się mam wszystko pod kontrolą ". Zaczęła nawijać jak najęta na jednym oddechu
-Ale wiesz Liderze to wcale nie musiała być nasza wina, my może po prostu znalazłyśmy się w złym miejscu i czasie, a ty Liderze nas niesprawiedliwie oskarżasz, wiesz jak nam musi być teraz smutno?? A ty nawet nie masz o tym pojęcia my też mamy uczucia wiesz?? Nie jesteśmy z kamienia.......bla,bla,bla,bla...- Mery nawijała, a ja tylko czasem kiwałam głową i dorzucałam coś od siebie, ale ciągle niespokojnie patrzyłam w górę. Niestety Pain to zauważył. Poderwał głowę do góry i zauważył takie coś:
Hidan (oj przepraszam jego głowa) z taśmą klejącą na ustach był zawieszony u sufitu w charakterze lampy. Nie pytajcie jak zrobiłyśmy, że z jego oczy się świeci. Nie chcecie wiedzieć.
-Dziewczyny zdejmijcie jego głowę z sufitu
-Ale..
-To moje ostatnie słowo-przerwał mi Pain wychodząc
-No to co Wika, chyba nie mamy wyboru, musimy to zdjąć-Mery wskazała głową na ,,lampę"
-Ech... chyba masz rację - westchnęłam ciężko - skoczę się po drabinę
**********
Mery
*********
Wika przyniosła drabinę, ściągnęłyśmy głowę, wrzuciłyśmy ją do jego pokoju i poszłyśmy na kolację. Siedząc przy stole Lider wstał i oznajmnił, że mamy szlaban na wychodzenie z pokoju na 4 dni. Zaczęłyśmy jęczeć, że to nie fair i, że to on zaczął, ale Pain nas nie słuchał. Pociągnął nas do pokoju, wrzucił i zamknął na klucz. Fakt, że nic z tym nie mogłyśmy zrobić był przytłaczający. Nagle Wika wpadła na szalony pomysł. W naszym pokoju tuż pod sufitem było male okno, przez które osoba dorosła by się nie przecisnęła.
-Właśnie Mery! Dorosła! A my jesteśmy małe i chude. Przeciśniemy się!
-No nie wiem Wiki.... A co jak Pain nas znajdzie i zabije? Przecież nie przejmowałby się chyba dwoma małymi dziewczynkami.
-Przejmowałby się. A wiesz czemu?
-Zamieniam się w słuch. Podaj choć 3 powody dlaczego miałby się nami opiekować.
-Aż 3 to nie podam ale mam jeden kluczowy. Podsłuchałam rozmowę Hidana z Kakuzu i wiesz co mówili? Że Lider nie ma już sił otworzyć kolejnego portalu.
-Czyli nie ma sił, żeby wezwać jeszcze jedną osobę z naszego świata?
-Dokładnie. Czyli możemy robić co nam się żywnie podoba, a Pain nie będzie mógł nam nic zrobić :)
-Super! Ok musimy teraz wykminić jak dostać się do tego okna. Wydostać się i przy okazji się przy tym nie zabić. Bułka z masłem.
-Jak ty to mówisz to już nie brzmi tak dobrze.
- ;c
- Żartowałam. Weź tę drabinę i podejdź tu z nią. - Podeszłam do składanej drabiny i postawiłam ją tuż pod oknem. Wika wdrapała się i otworzyła okienko.
-Okej- powiedziała - Raz się żyje! - I wyskoczyła
-Żyjesz?- krzyknęłam
- Nie, umarłam!
-Nie żartuj! - Zawołałam wchodząc po drabinie
-Dobra ale uważaj bo......- nie zdążyła mnie ostrzec bo wyskoczyłam. Upadając na ziemię nadziałam się na kamień, który przeciął mi skórę na lewej łydce. Syknęłam z bólu.
- Czemu mnie nie ostrzegaś?!- zapytałam z wyrzutem
- No wiesz?! Próbowałam! Tylko Ty jak głupia poleciałaś na pałę!!
- Mogłaś mówić szybciej.
-.... Wiesz co zapomnij. Lepiej gdzieś chodźmy.
-Masz jakiś plan?
-Nie
-Jakąś orientację gdzie jesteśmy?
-Nie
- Masz cokolwiek co mogłoby się nam przydać???
-......... Nie- z trudem powstrzymałam gniew i powiedziałam
- Czyli mam rozumieć, że idziemy w nieznane, bez ekwipunku, bez mapy, bez planu i bez niczego??
-No .... chyba tak
-Czyli tak jak normalnie- zaśmiałam się- Dobra, w którą stronę?
-Emmm.......- Wika zamyśliła się- Tam!- pokazała drogę w busz
-Jak chcesz choć nie podoba mi się ta droga - skrzywiłam się
- Marudzisz! Chodź, będzie fajnie!- zawołała z entuzjazmem
- Może i marudzę ale jak masz zamiar dojść gdziekolwiek z tym?- pokazałam ranę na nodze, bo Pukpuk też miała taką samą
-Dojdziemy! Nie martw się!- I poszłyśmy utykając. Gdy byłyśmy już zbyt zmęczone by zrobić cokolwiek zauważyłyśmy polanę. Rosły na niej maki. Ległyśmy i tak jak padłyśmy usnęłyśmy.
*******************************************************************************
Sorki,że tak długo notek nie było ale jestem leniem ;c. notki będą pojawiać się (może) częściej ( ale nic nie obiecuje). Odemnie to wszystko, miłych ferii, nie połacie sobie kończyn, pa!
-Trzech miesięcy?!?!?! Jak to? Przecież trzy miesiące temu....- urwałam. Wszystko nagle zaczęło się układać. Zaginięcie Wiki 3 miesiące temu, drzwi , do których nie wolno mi zaglądać. To oczywiste!-Zaraz, sekundę. Skoro ty tu jesteś, to dlaczego ja też tu jestem?
-Właśnie!- obie odwróciłyśmy się do Lidera- Co to ma znaczyć?
- Już wyjaśniam. Otóż zanim pojawiłaś się ty - Pain wskazał palcem mnie- Była tu tylko Wiktoria. Lecz po pewnym czasie zniknęła. W sensie, że uciekła. Wtedy cię sprowadziliśmy. I wtedy także Hidan i Kakuzu ją znaleźli. Ale nie byliśmy pewni jak zareagujesz kiedy ją zobaczysz, więc ukryliśmy Wiktorię w jej pokoju.
- Powiedziano mi- przerwałam Painowi spoglądając na Deidarę- że to schowek na miotły
-Tak. Musieliśmy zrobić wszystko by ukryć ją przed tobą, bo nie wiedzieliśmy jak zareagujesz. Ale teraz widzę, że twoja reakcja jest zupełnie odwrotnia, więc nie widzę przeszkody byście zamieszkały w jednym pokoju.
-Tak! - krzyknęłyśmy jednocześnie
- To ja lecę się spakować! - zawołałam
- A ja lecę ci pomóc! - Zawołała Wika i obydwie pognałyśmy do pokoju Konan wziąć moje rzeczy.
*****************
Jakiś czas później
*****************
Razem z Pukpukiem byłyśmy obładowane torbami, gdy nagle przed nami wzrósł Hidan.
- Dobra dziewczynki, jako iż wiszę Kakuzu dużo kasy, to dacie mi jedną z tych toreb po dobroci, albo użyję siły.
Spojrzałyśmy po sobie z Wiką i powiedziałam
- Dobra Hidan, albo zejdziesz nam grzecznie z drogi, albo użyjemy siły- Szarowłosy parsknął śmiechem
- Co takie małe dziewczynki mogą mi zrobić?
************
Pain
************
Siedziałem w moim gabinecie i przeglądałem zdjęcia rzeczy Marysi. Wtem zobaczyłem coś niepokojącego, ale usłyszałem hałasy.
Uderzenie. Potem kolejne. Potem seria uderzeń. Cisza. Cięcie. Taśma. I znowu cisza. Kroki. Drzwi na końcu korytarza trzasnęły. Znów kroki. Szuranie. Drzwi przy moim gabinecie otworzyły się i ktoś coś tam wrzucił. Upadek brzmiał jak worek kartofli. I jeszcze raz kroki. Kolejny raz drzwi na końcu korytarza trzasnęły. Głucha cisza. Zaintrygowany wstałem i wyszedłem. Na korytarzu ani żywej duszy. Postanowiłem sprawdzić drzwi od pokoju dziewczyn. Otworzyłem je i moim oczom ukazał się taki widok: Wika i Mery leżały w tej samej pozycji, czytały te same książki. Równocześnie obróciły głowy mając na twarzach miny niewiniątek. Teraz wiedziałem na pewno, że coś zrobiły. Omiotłem wzrokiem ich pokój, ale nie zauważyłem nic podejrzanego. Jeszcze raz spojrzałem na,, niewiniątka". Poszedłem zbadać drzwi przed moim gabinetem. O ile się nie mylę ( a przecież nigdy się nie mylę! Jestem bogiem przyjmij to do wiadomości!) to pokój Hidana. Miałem rację ( jak zwykle) otworzyłem drzwi mówiąc
-Hidan masz 3 sekundy, żeby odłożyć to co teraz robisz i przyjść do mojego gabinetu, zrozumia..... Hidan? - na środku pokoju leżało bezgłowe ciało. Wróciłem do pokoju podejrzanych i zapytałem
- Dziewczyny gdzie jest jego głowa?-spojrzały na mnie swoim ,, nic nie wiedzącym" wzrokiem.
-Czyja głowa?
- Nie udawajcie głupich, wiem, że mu coś zrobiłyście.- Mery wymamrotała pod nosem coś obraźliwego.
**************
Wika
*************
Posłałam Mery spojrzenie,, kurcze nakrył nas co teraz?". Ona odpowiedziała mi spojrzeniem,, nie martw się mam wszystko pod kontrolą ". Zaczęła nawijać jak najęta na jednym oddechu
-Ale wiesz Liderze to wcale nie musiała być nasza wina, my może po prostu znalazłyśmy się w złym miejscu i czasie, a ty Liderze nas niesprawiedliwie oskarżasz, wiesz jak nam musi być teraz smutno?? A ty nawet nie masz o tym pojęcia my też mamy uczucia wiesz?? Nie jesteśmy z kamienia.......bla,bla,bla,bla...- Mery nawijała, a ja tylko czasem kiwałam głową i dorzucałam coś od siebie, ale ciągle niespokojnie patrzyłam w górę. Niestety Pain to zauważył. Poderwał głowę do góry i zauważył takie coś:
Hidan (oj przepraszam jego głowa) z taśmą klejącą na ustach był zawieszony u sufitu w charakterze lampy. Nie pytajcie jak zrobiłyśmy, że z jego oczy się świeci. Nie chcecie wiedzieć.
-Dziewczyny zdejmijcie jego głowę z sufitu
-Ale..
-To moje ostatnie słowo-przerwał mi Pain wychodząc
-No to co Wika, chyba nie mamy wyboru, musimy to zdjąć-Mery wskazała głową na ,,lampę"
-Ech... chyba masz rację - westchnęłam ciężko - skoczę się po drabinę
**********
Mery
*********
Wika przyniosła drabinę, ściągnęłyśmy głowę, wrzuciłyśmy ją do jego pokoju i poszłyśmy na kolację. Siedząc przy stole Lider wstał i oznajmnił, że mamy szlaban na wychodzenie z pokoju na 4 dni. Zaczęłyśmy jęczeć, że to nie fair i, że to on zaczął, ale Pain nas nie słuchał. Pociągnął nas do pokoju, wrzucił i zamknął na klucz. Fakt, że nic z tym nie mogłyśmy zrobić był przytłaczający. Nagle Wika wpadła na szalony pomysł. W naszym pokoju tuż pod sufitem było male okno, przez które osoba dorosła by się nie przecisnęła.
-Właśnie Mery! Dorosła! A my jesteśmy małe i chude. Przeciśniemy się!
-No nie wiem Wiki.... A co jak Pain nas znajdzie i zabije? Przecież nie przejmowałby się chyba dwoma małymi dziewczynkami.
-Przejmowałby się. A wiesz czemu?
-Zamieniam się w słuch. Podaj choć 3 powody dlaczego miałby się nami opiekować.
-Aż 3 to nie podam ale mam jeden kluczowy. Podsłuchałam rozmowę Hidana z Kakuzu i wiesz co mówili? Że Lider nie ma już sił otworzyć kolejnego portalu.
-Czyli nie ma sił, żeby wezwać jeszcze jedną osobę z naszego świata?
-Dokładnie. Czyli możemy robić co nam się żywnie podoba, a Pain nie będzie mógł nam nic zrobić :)
-Super! Ok musimy teraz wykminić jak dostać się do tego okna. Wydostać się i przy okazji się przy tym nie zabić. Bułka z masłem.
-Jak ty to mówisz to już nie brzmi tak dobrze.
- ;c
- Żartowałam. Weź tę drabinę i podejdź tu z nią. - Podeszłam do składanej drabiny i postawiłam ją tuż pod oknem. Wika wdrapała się i otworzyła okienko.
-Okej- powiedziała - Raz się żyje! - I wyskoczyła
-Żyjesz?- krzyknęłam
- Nie, umarłam!
-Nie żartuj! - Zawołałam wchodząc po drabinie
-Dobra ale uważaj bo......- nie zdążyła mnie ostrzec bo wyskoczyłam. Upadając na ziemię nadziałam się na kamień, który przeciął mi skórę na lewej łydce. Syknęłam z bólu.
- Czemu mnie nie ostrzegaś?!- zapytałam z wyrzutem
- No wiesz?! Próbowałam! Tylko Ty jak głupia poleciałaś na pałę!!
- Mogłaś mówić szybciej.
-.... Wiesz co zapomnij. Lepiej gdzieś chodźmy.
-Masz jakiś plan?
-Nie
-Jakąś orientację gdzie jesteśmy?
-Nie
- Masz cokolwiek co mogłoby się nam przydać???
-......... Nie- z trudem powstrzymałam gniew i powiedziałam
- Czyli mam rozumieć, że idziemy w nieznane, bez ekwipunku, bez mapy, bez planu i bez niczego??
-No .... chyba tak
-Czyli tak jak normalnie- zaśmiałam się- Dobra, w którą stronę?
-Emmm.......- Wika zamyśliła się- Tam!- pokazała drogę w busz
-Jak chcesz choć nie podoba mi się ta droga - skrzywiłam się
- Marudzisz! Chodź, będzie fajnie!- zawołała z entuzjazmem
- Może i marudzę ale jak masz zamiar dojść gdziekolwiek z tym?- pokazałam ranę na nodze, bo Pukpuk też miała taką samą
-Dojdziemy! Nie martw się!- I poszłyśmy utykając. Gdy byłyśmy już zbyt zmęczone by zrobić cokolwiek zauważyłyśmy polanę. Rosły na niej maki. Ległyśmy i tak jak padłyśmy usnęłyśmy.
*******************************************************************************
Sorki,że tak długo notek nie było ale jestem leniem ;c. notki będą pojawiać się (może) częściej ( ale nic nie obiecuje). Odemnie to wszystko, miłych ferii, nie połacie sobie kończyn, pa!

Moja ULUBIONA notka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńBłagam na kolanach o CDN.
OdpowiedzUsuńPS.
OdpowiedzUsuńNie wiem czy wiesz, ale porwana to mój ulubiony blog
Spoczko :)
OdpowiedzUsuńJuż zaczynam nową notkę nie martw się
Uff...
Usuńboże jaka pomyłka ;-; Hidan ma białe włosy ;-;
OdpowiedzUsuńWIEEEEEEEEEEEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
UsuńI sorry za błąd. :)