Byłam w Krakowie u mojej babci.Był wieczór. Przed prysznicem wrzuciłam jakąś notkę na mojego bloga. ( zapraszam: http://blizniaczesiostry.blogspot.com/ dop. aut.) Po prysznicu o 23:40 obejrzałam LoliRock ( taka animowanka) i poszłam spać. Taki normalny wieczór nie? W sumie tak ale nie do końca.
*Deidara*
-Jesteś pewien Danna?- zapytałem- To to miejsce?
-Tak Deidara jestem pewien-powiedział trochę zniecierpliwiony- Bo pytasz już czwarty raz
-Gomenasai
Dostaliśmy ważną misję od lidera. Mamy sprowadzić do Akatsuki człowieka z innego świata.( czyli naszego dop. aut.) Dostaliśmy też adres.(Chyba nie myślicie, że wam go podam?).Zatrzymałem ptaka przy oknie które sekundę potem otworzyłem. Weszliśmy przez nie i walnąłem się o stolik z kwiatkiem.
-Kuso!-zawołałem cicho-Kto meblował ten dom?!
-Mógłbyś bardziej uważać-powiedział Sasori stając na parapecie i powoli, bezszelestnie schodząc.
Zatrzymałem się przy łóżku.
-Danna mamy problem.
-Jak to?-zapytał, a ja pokazałem o co mi chodzi. W łóżku leżały trzy dzieciaki. Czarnowłosy chłopak,przy krańcu łóżka, brunetka na środku i blondynka przy ścianie. Na stoliku trochę oddalonym od naszego problemu leżały dwie pary okularów. Prostokątne czarno-zielone męskie i okrągłe czarno-białe damskie. Ponadto zauważyłem, że brązowo-włosa dziewczynka ma kolorowe warkoczyki we włosach.
- Które z nich bierzemy?-zapytałem- Nie weźmiemy wszystkich troje.
-Weźmy tę na środku.-zadecydował Danna
-To weźmy też okulary- zaproponowałem-Tak na wszelki wypadek.
-Dobrze
Stanęliśmy z dwóch stron i delikatnie ją podnieśliśmy. Przenieśliśmy ją na ptaka, a ja jeszcze wróciłem się po okulary i z dobroci serca wziąłem jej dwa króliczki. Niebieskiego i różowego w takim pluszowym jajku. Kiedy to przyniosłem Danna spojrzał na mnie dziwnie ale o dziwo nic nie powiedział.
*Marysia*
Ok Stwierdzenie nr 1
Leżę na czymś twardym
2 .nie jestem w domu
3. ktoś mi się przygląda
4. jest dużo tych ,,ktosiów"
5.mam ze sobą Laurę i Kristę (Laura to różowy króliczek, a Krista to niebieski)
6. jestem przykryta kołdrą
-Gdzie ja jestem? -zapytałam w myślach
-Zgadnij- odpowiedział mi inny głos, na co poderwałam się i usiadłam. Zorientowałam się, że leżę na biurku i na szczęście miałam na sobie koszulkę trzy-czwarte z napisem free spirit i długie spodnie w czarno- białą kratkę, bo miałam jeszcze piżamę, w której nie chciałabym się pokazywać nikomu.Pierwsze co zobaczyłam to rozmazane postacie w czarnuch płaszczach z czerwonymi elementami, których nie mogłam rozróżnić. Zaraz potem ktoś założył mi okulary. Zaraz. Czemu te ręce były niebieskie? Szybko się odwróciłam i zobaczyłam niebieskiego faceta. Nie wiedziałam czy mam się śmiać czy krzyczeć więc tylko patrzyłam zdziwiona. Potem popatrzyłam przed siebie i zaczęłam się przyglądać wszystkim po kolei. Więc była dziewczyna z niebieskimi włosami, niebieski facet, roślinka, blondynka, nie zaraz to facet, siwy gościu. pomarańczowa maska, dziwak, czerwony i rudy
-Z tym rudym to bym się nie przeliczał.-usłyszałam po raz kolejny w mojej głowie i od razu spojrzałam na rudzielca.
- Gdzie ja jestem?-zapytałam
-Otóż sprowadziliśmy cię tu.......-zaczął rudy ale nie skończył, bo mu przerwałam
-Gdzie ja jestem- zapytałam dobitniej-Chcę wiedzieć
-Mnie się nie przerywa. Ale dlatego, że o tym nie wiesz wybaczam ci. Jesteś tu.......
-Czyli gdzie!-krzyknęłam uderzając rękami o blat biurka, na którym siedziałam.
-Nie przerywaj mi!-tym razem on krzyknął
-Chcę wiedzieć gdzie jestem!-aż mnie olśniło. Płaszcze z chmurami, rudy, który czyta w myślach To musi być......
-Akatsuki!
-Skąd wiesz?-Zdziwił się
-To wy jesteście to słynne Akatsuki pełne morderców rangi S? O mada uwielbiam was!
Ty jesteś Konan-powiedziałam pokazując niebiesko-włosą-Ty Kisame, Zetsu, Deidara, Hidan, Tobi, Kakuzu, Sasori i Pain.
Z każdym moim słowem każde z nich wyglądało na coraz bardziej zdziwionych.
-Skąd wiesz to wszystko?-zapytał Pain
-Po prostu wiem.
-Pewnie jesteś zmęczona-wtrąciła Konan-Zaprowadzę cię do pokoju
-Dobrze-teraz uświadomiłam sobie jaka jestem zmęczona. Zeszłam z biurka i zachwiałam się. Spodziewałam się zderzenia z podłogą ale ktoś mnie złapał. To był Kisame. Podniósł mnie.
-Poradzę sobie.-powiedziałam ale znowu się wywaliłam.
-No chyba nie.-uśmiechnął się znowu mnie przytrzymując-Zaniosę cię
-Dobrze-westchnęłam zrezygnowana
-Kisame zaniósł mnie do jakiegoś pokoju.
-Czyj to pokój?-zapytałam zmęczona
-Konan -powiedział kładąc mnie na łóżku.
-Kisame?
-Tak?
-Mógłbyś mnie przytulić?
-Oczywiście-powiedział trochę zaskoczony. Przytulił mnie, powiedziałam mu dobranoc i pomyślałam Dobranoc liderze. I nawet w myślach czułam jego zdziwienie.
Następny blog do czytania;)
OdpowiedzUsuńBuziaki :)
Narazie fajne
OdpowiedzUsuńDodaj coś!
Usuń